Rodzina

 

POŚWIĘCENIE NOWEJ RODZINY

BOSKIEMU SERCU JEZUSA W DNIU ŚLUBU

 

 

LUTCZA,   DNIA   ..........................   2016   ROKU

 

 

Najświętsze Serce Jezusa, Zbawiciela naszego!

 

Wiemy, że chcesz utwierdzać królestwo świętej miłości na ziemi. Chcesz dokonać tego przez rodziny, które wprowadzą Cię do swoich domów i zechcą kierować się Twoim boskim prawem. Do rodzin takich i my należeć chcemy. CIEBIE – BOŻE SERCE Miłości odwieczna, w dniu naszego ślubu, obieramy i uznajemy na zawsze głową naszej rodziny. Poddajemy wolę przez zachowywanie Twoich przykazań.

 

„KRÓLESTWO BOŻE W NAS JEST”

 

Przyrzekamy, więc strzec łaski uświęcającej i jednoczyć się z Tobą w częstej Komunii Świętej. Dołożymy wszelkich starań, aby nasza rodzina była prawdziwie Królestwem Twoim i Twojej Matki. Postanawiamy walczyć z grzechem; bronić nierozerwalności i świętości małżeństwa, strzec życia nienarodzonych, dbać skutecznie o pełne wychowanie religijne dzieci i młodzieży, walczyć z naszymi wadami narodowymi, głównie z pijaństwem, nieczystością, nieposzanowaniem dnia świętego i nieodpowiedzialnością w podejmowanej pracy.

Bądź, dobry Jezu, Królem naszej rodziny i zjednoczeniem naszych serc. Bądź z nami w pracy i odpoczynku. Dziel z nami i uświęcaj dole
i niedole. Spraw, aby kiedyś nasza rodzina, na zawsze zjednoczona z Tobą, wielbiła w niebie Twoją miłość i miłosierdzie.

Ten akt oddania się Tobie w dniu naszego ślubu, ofiarujemy przez ręce Matki Twojej Niepokalanej Maryi i przybranego ojca Twego, świętego Józefa.

 

 

NAJŚWIĘTSZE SERCE JEZUSA, PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE!

Amen.

 

Narzeczony - mąż –  Nazwisko Imię                  .............................................

 

Narzeczona - żona –  Nazwisko Imię                 .............................................

 

Ksiądz błogosławiący małżeństwo                     ..............................................

 

 

Jak wygląda obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa?

 

Małżeństwa, które mają trudności z poczęciem dziecka, a chciałyby skorzystać z naturalnej metody leczenia niepłodności - NAPROTECHNOLOGII zapraszamy na bezpłatne spotkanie w Rzeszowie, ul. Dąbrowskiego 33a, Przychodnia CM Medyk. Szczegółowe informacje oraz terminy dostępne pod numerem telefonu: 533 345 817.

 

SPOTKANIA MAŁŻEŃSKIE

 

Piszemy w imieniu ruchu rekolekcyjnego "Spotkania Małżeńskie".

Spotkania Małżeńskie mają na celu pogłębienie, odnowienie, a nieraz odbudowanie miłości małżeńskiej. Podstawową formą pracy są dwudniowe spotkania o charakterze rekolekcji zamkniętnych, które prowadzone są w duchu dialogu męża i żony. Przeznaczone są dla wszystkich, którzy pragną, aby ich miłość małżeńska rozwijała się. Są szczególnie pomocne dla par przeżywających kryzys małżeński.

Od 2004 roku ruch jest zatwierdzony przez Dekret Papieskiej Rady do Spraw Świeckich. (http://ekai.pl/wydarzenia/x7971/spotkania-malzenskie-zatwierdzone-przez-stolice-apostolska/)

Więcej informacji na temat Spotkań Małżeńskich na stronie:

http://www.spotkaniamalzenskie.pl/
lub:
www.Rzeszow.SpotkaniaMalzenskie.pl

 

http://www.spotkaniamalzenskie.pl/.

Kontakt:

Patrycja i Michał Mazur

tel. 785 445 120, 663 403 856

 

 

Świadectwo – katecheza kursu przedmałżeńskiego - Lutcza 12.05.2012 r.

 

Kiedy ks. Jan poprosił nas o świadectwo życia religijnego w naszej rodzinie, pomyśleliśmy „ Cóż możemy młodym powiedzieć?, czym ich zainteresować, zaskoczyć?” W trakcie przygotowywania się zobaczyliśmy, że w naszym małżeństwie, rodzinie było dużo dobra i właśnie tym dobrem chcemy się podzielić. Pewno i w niejednej rodzinie i w życiu każdego człowieka jest wiele dobra, ale „sterowani” mentalnością medialną wolimy skupiać się na tym, co było złe, co zabolało, co zraniło nas. Dobro uważamy za coś normalnego i nie jesteśmy wdzięczni, ani Bogu ani najbliższym.

 Chciałabym, aby ci, którzy myślą o założeniu rodziny zapragnęli już teraz budować w przyszłości rodzinę opartą na wartościach chrześcijańskich. To ciężka praca, ale uwierzcie -  opłaca się.

Bardzo szybko było nam dane zrozumieć czym jest Sakrament Małżeństwa, czym jest małżeństwo i rodzina. A to dlatego, że niedługo po ślubie i przyjściu na świat pierwszego dziecka przekonaliśmy się, że problemy dopiero się zaczynają.

Mieliśmy szczęście budować swój wspólny dom razem, bez rodziców i teściów.

Co robić, aby chcieć przychodzące na świat dzieci, jak ich zaplanować, jak zachować czystość, wierność i uczciwość małżeńską – to tylko niektóre problemy, na które nie bardzo znaliśmy odpowiedź. Msze św. niedzielne, nasza nieudolna modlitwa, uboga wiedza na temat nauki kościoła w tych sprawach, nie wystarczały, aby znaleźć odpowiedź na nurtujące nas pytania.

  Pamiętam, że najpierw skorzystaliśmy ( z tą propozycją wyszedł mąż ) z ogłoszonego w parafii kursu odpowiedzialnego rodzicielstwa. I choć nie przydały się nam uprawnienia tego kursu, bo można było podjąć pracę w poradni dla narzeczonych, to dużo nauczyliśmy się tam. Przede wszystkim poznaliśmy i nauczyliśmy się naturalnych metod regulacji poczęć.

Dzieliliśmy się tym z przyjaciółmi – wiele osób skorzystało z naszego doświadczenia.

  Ciągle jednak, może nie całkiem świadomie, ale szukaliśmy czegoś jeszcze. I pojawiła się propozycja pieszej pielgrzymki do Częstochowy. To były lata 80-te. Pierwszy raz przeżyliśmy tak wspaniałą, Bożą przygodę. Spotkaliśmy ludzi naprawdę wierzących i modlących się. Pomimo trudu i zmęczenia byliśmy zauroczeni taką formą modlitwy.

Od tej pory było w nas jakby stałe pragnienie życia blisko Boga i z Bogiem. Ale tego jak to zrobić, nadal nie wiedzieliśmy. Czy czekać na następną pielgrzymkę, czy coś w tym kierunku robić?

Odpowiedź przyszła sama, jakby z nieba – jakby Komuś zależało na nas, jakby Ktoś odczytywał nasze ukryte pragnienie. Otrzymaliśmy zaproszenie do wspólnoty modlitewnej, o której istnieniu nic nie wiedzieliśmy. Tak właśnie, zaczęła się nasza przygoda życia, z Jezusem i Maryją.

To w tej wspólnocie zaczęliśmy znajdywać odpowiedź na nurtujące nas problemy, małżeńskie i rodzinne, zaczęliśmy poznawać i interesować się nauką Kościoła. Tak Pan Bóg nas prowadził, że byliśmy w stanie mając małe dzieci ukończyć Studium Życia Wewnętrznego, daleko od miejsca zamieszkania.

I tak aż do dzisiaj zapraszamy Jezusa i Maryję każdego dnia do naszego serca, do naszego domu, na rodzinne uroczystości, do łatwych i trudnych chwil.

Jak to wyglądało i jak wygląda w praktyce dnia codziennego? Spróbuję to jakoś ująć skrótowo.

Po pierwsze: Najważniejszą sprawą dnia jest czas na modlitwę( nie pamiętam dnia bez modlitwy). Kiedy dzieci były małe była to też często modlitw wspólna, ale zawsze i tego uczyliśmy nasze dzieci najważniejsza była modlitwa indywidualna, która kształtowała nasze relacje z Bogiem.

Po drugie: Lektura Pisma Św. Medytowaliśmy sami jego treść i czytaliśmy je dzieciom. Chcieliśmy, aby Słowo Boże kształtowało nasze dzieci. Kiedy były małe każdego dnia przed zaśnięciem czytaliśmy jedno krótkie opowiadanie. W miarę jak dzieci rosły zmienialiśmy rodzaj Biblii, dostosowując ją do wieku dzieci.( Biblia dla małych dzieci, Biblia w opowiadaniach, Biblia młodych) – to tylko niektóre tytuły – mamy ich w domu wiele. Czytając często zadawaliśmy sobie i dzieciom pytanie „Co mówi  Pan Bóg przez ten fragment?

Po trzecie: Wieczorny rachunek sumienia. Robiliśmy go z dziećmi odpowiadając na pytanie „Co podobało się dzisiaj Jezusowi, a co nie?”W ciszy serca robiliśmy swój rachunek sumienia.

Na dobranoc kreśliliśmy dzieciom znak krzyża na czole, robiliśmy go też kiedy dzieci wyjeżdżały, wychodziły na dłużej – w ten sposób oddawaliśmy je Bogu w opiekę i byliśmy spokojni o ich bezpieczeństwo.

Po czwarte: Modlitwa różańcowa. Towarzyszy nam każdego dnia, a której wartości w młodości nie znaliśmy. Dzisiaj praktycznie odmawiamy ją wszędzie: w domu, w drodze do pracy i z pracy, w podróży – często rodzinnej. Nasze dzieci nigdy nie miały problemów z odmawianiem i wyuczeniem się poszczególnych tajemnic różańcowych (różańców u nas w domu najwięcej). Pamiętam, kiedy było nas pięcioro – każdy z nas miał jedną tajemnicę, którą starał się odmawiać codziennie, a czasem odmawialiśmy wspólnie. Kiedy miała urodzić się najmłodsza, czwarta córka, to najmłodsza bardzo martwiła się jaką tajemnicę otrzyma, bo wszystkie 5 były już rozdane.

Dbaliśmy też o to, aby na szyi dziecka był zawsze medalik , sami też z nim nie rozstawaliśmy się.

Po piąte: Ważne uroczystości rodzinne, jak: urodziny, imieniny, rocznica ślubu – świętujemy, najpierw uczestnicząc we Mszy św. i ofiarowując ją w intencji danej osoby.

Po szóste: W naszym domu ważne były i nadal są sprawy Kościoła, Ojczyzny, rodziny, bliskich. Zawsze w ważnych sprawach zbieramy się na wspólnej wieczornej modlitwie ( czasem jest to tylko pacierz, czasem różaniec, koronka, litania…..). W domu używamy często chrześcijańskich pozdrowień.

Po siódme: Codzienna Eucharystia. Od ponad 20 lat uczestniczymy w codziennej Eucharystii, oczywiście każdy z nas (myślę o mężu) we właściwej sobie porze dnia. Ja najczęściej wieczorem, a mąż – rano. Codzienna eucharystia to dla nas cud – nigdy w najśmielszych marzeniach nie myślałam, że będę codziennie na mszy św, mało tego – długo nie wiedziałam, że takowa istnieje. Na początku byliśmy tą Bożą łaską oczarowani i zafascynowani – zwłaszcza tym, że Bóg każdego dnia czeka na nas. Teraz trochę przyzwyczailiśmy się, ale ciągle na nowo uświadamiam sobie tę niepojętą łaskę, bo wciąż trudno uwierzyć mi,  że to naprawdę dzieje się i jest możliwe. Właśnie Msza św. pozwoliła nam odkryć wartość sakramentu małżeństwa, że możemy we wszystkim liczyć na Bożą pomoc i nie musimy się bać. Doświadczyliśmy przez te wszystkie lata nieustannej opieki Bożej i ufnie oddajemy się tej opiece każdego dnia wierząc, że niczego nam nie braknie i wszystko co potrzebne otrzymamy. Przecież Jezus powiedział „Starajcie się najpierw o Królestwo Boże, a reszta będzie wam dana”. Oczywiście takiej postawy uczymy nasze dzieci, kiedy były małe często zabieraliśmy je na mszę św. w dniu powszednim. Dzisiaj często same w niej uczestniczą.

Po ósme: Rekolekcje. Najczęściej wakacyjne z dziećmi. Te były najpiękniejsze.

Czasem dłuższe, czasem krótsze, indywidualne i rodzinne. To też niezasłużona łaska, jaką otrzymaliśmy w czasie trwania naszego małżeństwa i rodziny, a którą sobie bardzo cenimy.

Rekolekcje to czas prawdy o sobie, łatwiej więc po rekolekcjach było o zgodę i pojednanie, łatwiej przychodziło przyznanie się do błędu.

To na rekolekcjach nauczyliśmy się wspólnej modlitwy przed jedzeniem i prawie zawsze towarzyszy ona nam przy wspólnych posiłkach.

Po dziewiąte: Hierarchia wartości. To Bóg budował i uczył nas właściwej hierarchii wartości. Dzisiaj jesteśmy przekonani, że w tej hierarchii pierwsze  miejsce zajmuje  Bóg, potem mąż/żona, dzieci, bliźni…Tak, najpierw Bóg, potem mąż/ żona – nigdy inaczej . Dzieci potrzebują kochających się rodziców, potem zasad, ustaleń…

O dziesiątym punkcie powie mój mąż, a ja chciałabym jeszcze dopowiedzieć kilka słów podsumowując to co powiedziałam.

Już teraz uczcie się powierzać swoje sprawy Bogu. Jeśli macie wątpliwości to mówcie o nich Jezusowi, proście Ducha Św. i z wiarą oczekujcie na odpowiedź. On odpowiada ustami rodziców, kapłana, męża, żony, na modlitwie, odpowiada tekstem ewangelii, a także przez wydarzenia. Bóg przemawia do nas dzisiaj na różne sposoby, ale świat zagłusza jego głos. Musicie  chcieć go usłyszeć. On ma dla nas wspaniały plan na życie. On chce byś był szczęśliwy, byś nie bał się Mu zaufać. On pokornym daje łaskę, a pysznym się sprzeciwia.

Dzisiaj jestem wdzięczna Panu Bogu, że był i jest w naszym życiu, że mogę się do Niego odwoływać, na Niego liczyć i z Nim być o każdej porze dnia i nocy.

 

 

 

Czy wiecie co jest najważniejszym zadaniem chrześcijanina?

Najważniejsze jest pełnienie woli Bożej. Ale skąd wiedzieć jaka ona jest?

Nam z pomocą przyszło kierownictwo duchowe, które nadało sens wszystkim naszym wysiłkom duchowym, rodzicielskim i wychowawczym. Otrzymaliśmy go darmo, nie wiedząc, że coś takiego jest dla świeckich możliwe. Systematyczna, comiesięczna spowiedź połączona z kierownictwem duchowym otwierała nasze serca na nieznane tajemnice wiary. Wszystkie troski i radości, trudy życia duchowego i zwycięstwa wiary, a także wiele wątpliwości mogliśmy wypowiadać u kratek konfesjonału.

Ks. Pawlukiewicz powiedział, że konfesjonał to najlepszy salon piękności – na dodatek nic nie kosztuje. To prawda, tu Jezus uzdrawia ze wszystkiego: z lęku, strachu, pychy i zarozumiałości. Tu uczyliśmy się mówić: proszę, przepraszam, dziękuję -  Bogu , żonie, dzieciom i po prostu ludziom.

Rady kierownika duchowego były dla nas radami samego Pana Jezusa. Sami mówiliśmy, ale też słuchaliśmy Bożej podpowiedzi.  Powoli odkrywaliśmy, że chcemy być silni i mądrzy Bogiem, że w rodzinie najważniejsze jest, aby dać dzieciom Boga, aby miały w sercu Jego prawdziwy obraz i uwierzyły, że są przez Niego kochane bezwarunkowo. Przekonaliśmy się, że dzieci tak naprawdę nie są nasze, są Boże – nam dane na wychowanie tylko na jakiś czas.

 Często w swej pysze błądziliśmy. Nie zawsze było łatwo. Całe życie nie było łatwe. Były nieporozumienia i kłótnie. Ale to co piękne najczęściej nie jest łatwe. Droga do nieba w małżeństwie to trudna droga, naznaczona cierpieniem i samotnością. Płaczące dzieci, niezrozumienie ze strony żony czy męża, trudności finansowe, kolejna ciąża – to mowa Pana Boga do nas. Pan Bóg zapewniał nas, że opiekuje się nami, zna nasze problemy i trudną sytuację finansową. Zawsze przychodziło rozwiązanie. 

Nasze małżeństwo nie jest ani wzorcowe, ani wyjątkowe – jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. I za to Bogu niech będą dzięki.