numery archiwalne

 

"Czyż może być coś dobrego ...

Z Lutczy

Chodź i zobacz" /J 1,46/

Gazeta  Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Koła Parafialnego w Lutczy           Nr   239   Sierpień   2017

 

 

Niebezpieczne talizmany

 

Dzisiaj mało kto zdaje sobie sprawę z powagi grzechu bałwochwalstwa. Zło grzechu przeciwko pierwszemu przykazaniu jest tutaj jakby ukryte. Niektórzy mogą się spytać: „Co w tym złego, że noszę modny wisiorek czy pierścień, np. Atlantów? Przecież nic złego nikomu nie robię”.

Często nie widzimy w tym nic złego, bo nie jest to dla nas tak oczywiste jak zło, którego zakazuje V, VI czy VII przykazanie. Jednak należy pamiętać, że Pismo Święte mówi, że każdy, kto dopuszcza się grzechu bałwochwalstwa, jest „obrzydliwy w oczach Pana” (Pwt 17,12).

 

Symbole nie są neutralne

 

Mogą pojawić się pytania: skąd mam wiedzieć, czy ten przedmiot, symbol, który noszę, mam na bluzie czy na palcu, jest amuletem lub talizmanem? A jeśli ktoś wcale nie wierzy w moc przedmiotów, lecz nosi go po prostu jako ozdobę, tylko dlatego, że jest ładny i mu się podoba? Po pierwsze – wystarczy otworzyć którekolwiek z czasopism lub stron internetowych o tematyce ezoterycznej albo jakikolwiek katalog amuletów, talizmanów, łapaczy snów, gongów, drzewek szczęścia, kadzidełek itp. Jeśli znajdziemy tam ów przedmiot – symbol, możemy go spokojnie zaliczyć do kategorii przedmiotów magicznych. Po drugie – nie można tych przedmiotów traktować jak zwykłe ozdoby. Trzeba pamiętać, że są to symbole religijne. Każdy z nich wyrasta z określonej religii i tradycji i nie jest przedmiotem neutralnym. Pentagram satanistyczny nie jest przedmiotem neutralnym, bez względu na to, czy ktoś go zakłada, bo jest praktykującym satanistą i chce pokazać swe przekonania, czy tylko dla mody. Jeżeli nosimy jakiś amulet, symbole na ubraniach, nawet nie traktując tego poważnie, robimy reklamę, propagując je wśród osób, które spotykamy, w ten sposób osłabiamy w nich wolę wiary.

W kulturze masowej (prasa, film, gry, zabawki, ubiór, tatuaże) coraz częściej można znaleźć elementy wskazujące na rzeczywistości demoniczne. Wiele gazet, nawet dla dzieci, propaguje symbole okultystyczne, np. „Czarodziejki Witch”, „Monster High”, „Angry Birds”. Także filmy dla najmłodszych wpisują się w ten okultystyczny nurt, np.: „Ben Ten”, „Bakugany”, „Gormiti”, „Minionki”, „Harry Potter” czy „Zmierzch”. Okultystyczne treści zawierają także gry komputerowe, zabawki, ubiory, a nawet tatuaże, również te dla dzieci. Należy pamiętać, że dzieci chętnie utożsamiają się z popularnymi postaciami filmowymi czy z gier komputerowych. Bawiąc się, nie zdają sobie sprawy, że książka, film czy gra ma przesłanie magiczne. Następnie w drodze identyfikacji z konkretnym bohaterem otaczają się i noszą na odzieży lub torbach symbolikę okultystyczną, nie wiedząc, jakie mogą z tego wyniknąć konsekwencje dla ich życia duchowego.

 

Wciąganie w świat ciemności

 

Symbole znajdujące się na amuletach i talizmanach mogą być dla młodego człowieka, a także dla każdego chrześcijanina niebezpieczne oraz stanowić początek drogi odejścia od wiary. Tak o swoim odejściu od wiary opowiada Rafał: „Na początku była muzyka satanistyczna, którą się fascynowałem. Do tego dochodziły gry komputerowe, przez które przewijały się różne symbole satanistyczne, jak choćby płonące pentagramy. Czytałem też książki i różne artykuły w internecie związane z tematyką okultyzmu i satanizmu. Jakby tego było mało, nosiłem wówczas na swych bluzach satanistyczne symbole, takie jak odwrócone krzyże, 666, przeróżne maskotki, breloczki zespołów satanistycznych, krzyż Ankh, a także dwa pentagramy – wisiorek i klamrę. Ściany mojego pokoju ozdobione były odpowiednimi mrocznymi plakatami”.

Takie praktyki doprowadziły Rafała do opętania. Musiał wielokrotnie korzystać z posługi księży egzorcystów. W końcu został uwolniony. Dzisiaj przestrzega młodych ludzi: „Zanim w coś wejdą – zanim zaczną czegoś słuchać lub coś nosić, to warto dowiedzieć się o tym jak najwięcej. Sprawdzić, czy nie jest to czasem dla nich niebezpieczne. Należy być w pełni świadomym tego, co się robi i czego się słucha”. Niech to świadectwo będzie zachętą do refleksji, większej ostrożności oraz roztropności w doborze symboli, którymi się otaczamy. Wymowa okultystycznej symboliki często jest dziś deprecjonowana bądź tłumaczona jedynie modą, natomiast księża egzorcyści ostrzegają, że granie w gry komputerowe, gdzie występuje symbolika okultystyczna, czy nawet nieświadome noszenie talizmanów i amuletów z magicznymi symbolami może prowadzić do dręczeń demonicznych. Mogą one wyrażać się np. poprzez niepokój i depresje, koszmary senne, trudności w modlitwie czy niechęć do pobożnych czynności. Warto w tym miejscu przytoczyć badania, które zostały przeprowadzone przez Jadwigę Ziębę wśród polskich egzorcystów w latach 2010- -2011. W ankietach egzorcyści wskazywali, że 60 procent osób zniewolonych przez złego ducha, którym udzielali pomocy, nosiło amulety lub talizmany.

 

Chrońmy dzieci!

 

Rodzice powinni zwracać szczególną uwagę na komunikaty, jakie mogą nieść ubrania, które noszą dzieci i młodzież. Choć młode pokolenie nie rozumie często znaków i symboli, z jakimi się styka w filmach, grach komputerowych czy na ubraniach i zabawkach, to jednak oswaja się z nimi. Istnieje także ryzyko, że dziecko oswojone z estetyką śmierci w przyszłości chętniej będzie wybierało przedmioty o podobnej estetyce. W ostateczności zaś może paść ofiarą którejś z subkultur lub sekt operujących estetyką zniszczenia, ciemności, przemocy lub śmierci. Symbolika, którą się otaczamy, stanowi także ważną część kultury danej społeczności czy narodu, jest to znak wyznawanych wartości. Dla ludzi wyrastających na gruncie kultury chrześcijańskiej nie do pogodzenia jest wyznawanie wiary w Jezusa Chrystusa, który zwyciężył śmierć i przywrócił nam radość i nadzieję, ze świadomym afirmowaniem kultury śmierci. Szczególnie teraz, w okresie wakacyjnym, zwróćmy uwagę na różnego rodzaju pamiątki, które dzieci przywożą z kolonii i obozów.

Nigdy za wiele czujności, by chronić dzieci, ale i dorosłych, przed kontaktem z niebezpiecznymi treściami. Niestety, przedmioty zawierające znaki okultystyczne, książki o treści ezoterycznej (np. senniki) można kupić również w miejscach świętych, np. na straganach pod Jasną Górą. Naszym zadaniem, rodziców, nauczycieli i katechetów, powinno być uświadamianie dzieci i młodzieży oraz dawanie im odpowiednich wzorców. Jeśli zauważymy zmianę zachowania lub nieodpowiednie symbole w ich otoczeniu, postarajmy się z nimi o tych problemach porozmawiać w taki sposób, aby dziecko samo zrozumiało swój błędny wybór gry, filmu czy ubioru. To trudne zadanie, które stoi przed każdym rodzicem i wychowawcą. Nie możemy jednak udawać, że nie dostrzegamy problemu destruktywnej i okultystycznej symboliki, która otacza nas i nasze dzieci. Czasami zdarza się, że rodzice strofują dziecko za ubiór, wygląd, podczas gdy sami noszą na przykład pogańskie emblematy lub wierzą w horoskopy. Jeśli uważam się za chrześcijanina, powinienem być świadomy tego, że poprzez przywiązanie się do magicznych przedmiotów zapalam zielone światło dla sił duchowego zła. Przywołuję demony, którym tak naprawdę zależy tylko na tym, aby osłabić naszą ufność i wiarę w Boga na rzecz zgubnych zabobonów i przynieść szkodę duszy, a często zdrowiu i życiu.

Autorka jest pedagogiem, jej główne obszary zainteresowań to zagrożenia duchowe i wychowanie do mass mediów.

Zob. Nasz Dziennik  

 

Obowiązki katolickich rodziców cz. II

 

List pasterski Episkopatu Polski „O chrześcijańskim wychowaniu młodzieży”, Wrocław, 23 września 1948 roku

 

Od Redakcji:

 

Troską Prymasa Augusta Hlonda była obrona biologicznego trwania Narodu Polskiego i kultury narodowej w jej pełnym, katolickim wymiarze. W kontekście gigantycznych strat zadanych przez obu okupantów – niemieckiego i sowieckiego, i powojennej eksterminacji – również w obszarze duchowym, to zadanie stało się najważniejszym wyzwaniem dla Kościoła. Kardynał Hlond nie miał złudzeń ani co do świata zachodniego, ani co do wschodniego imperium spod znaku sierpa i młota: nikt nie chciał istnienia niepodległej, wolnej Polski i rozbicia jałtańskiego układu. Stąd powtarzający się w wystąpieniach polskich Prymasów apel: „Krwią polską nie wolno szafować w bezcelowych rozgrywkach”.

 

3 Kazała nam Opatrzność żyć w czasach wielkiego na świecie zamętu i niepokoju. Ludzkość zmęczona straszliwą wojną nie może się doczekać spodziewanego ładu. Niejedno serce trwoży się i popada w odrętwienie. Cisną się na usta słowa psalmisty: Czyż Bóg zapomni zmiłować się albo w gniewie swoim wstrzyma miłosierdzie swoje? (Ps 6,10).

Pragniemy przestrzec Was, kochani Bracia i Siostry, przed nastrojami smutku, przed myślami rozpaczliwymi, przed nierozważnymi czynami. Przymusową pokutą łamie sprawiedliwy Bóg grzeszne upory ludów. To, co na globie czeka na rozstrzygnięcie, jako potworna gra przeciwnych sił, skończy się triumfem tego, co dobre, zdrowe, święte. Naród polski w swej czerstwej masie wyczuwa trafnie głębsze znaczenie współczesnej chwili. I dlatego nie upada na duchu, nie gubi się w skargach, lamentach. Jest bowiem narodem najspokojniejszym na kontynencie. Pracuje i tworzy zapamiętale, z wiarą i poświęceniem. W nowy porządek chce wnieść swój trud i swą duszę. Nie lęka się o przyszłe losy kraju. Przyświeca mu wizja szczęścia Polski, bo natchnęła go zapowiedź Ucznia miłości: Wszystko, co narodziło się z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwem, które odnosimy nad światem, jest wiara nasza. Któż jest, który zwycięża świat, jeśli nie ten, co wierzy, że Jezus jest Synem Bożym? (1J 5,4-5).

Wzywamy wszystkich do twórczego czynu. Wszyscy pełńmy sumiennie obowiązki swego zawodu. Niech rolnicy rzetelnie obsieją pola. Niech w hutach, kopalniach, warsztatach, biurach i sklepach wre szlachetna praca, która jest powołaniem człowieka. Niech z miesiąca na miesiąc rośnie odbudowa życia polskiego, stolicy, miast, zagród, kościołów.

Zachowujmy ufność i spokój ducha. Miejmy poczucie osobistej narodowej i katolickiej godności. Niech nikt nie da się sprowokować do nierozsądnych kroków przez ciemne elementy, które chciałyby osłabić żywotność narodu. Życie polskie powinno nam być drogie i święte. Nie wolno go niepotrzebnie narażać. Krwią polską nie wolno szafować w bezcelowych rozgrywkach. Naród musi pozostać silny, żywotny, zdolny do urzeczywistnienia tego, co jutro ma stanowić jego wielkość.

Aby ta chmurna chwila ziemskiego globu stała się dla Polski świtem szczęścia, idźmy w przyszłość z Bogiem. Uznajmy wieczne i miłościwe Królestwo Chrystusowe nie tylko w teorii, ale i w praktyce życia. Poddajmy się świętemu prawu Zbawiciela. Żyjmy na co dzień według przykazań Bożych. Adwentową spowiedzią obmyjmy się z grzechu i winy. Pamiętajmy, że krwawymi przewrotami Bóg karze plemię ludzkie za bezbożność i rozpustę. Wypleńmy z życia polskiego walkę z Bogiem i powojenną zarazę rozwiązłych obyczajów.

Pod berłem słodkiego Króla wieków, pod opieką Wszechwładnej Wspomożycielki wiernych, w świętości życia, w porywie modlitwy i czynu patrzmy ufnie w przyszłość, gdzie nam Opatrzność gotuje szczytny udział w dziele zbratania i odrodzenia świata. Zapowiada nam to Ojciec Święty Pius XII, pisząc w liście do Episkopatu Polskiego z czerwca 1947 roku: „Chcemy pokornie o to błagać, by ukochana przez Nas Polska, zgodnym postanowieniem i zgodnym wysiłkiem synów raz jeszcze wskrzeszona i odbudowana, dźwignęła się z ruin i by
z dawnych swoich pamiętnych a chwalebnych dziejów, wyrosłych pod wpływem i z natchnienia wiary katolickiej a ugruntowanych na fundamencie zasad chrześcijańskich czerpała błogą zapowiedź, iż gmach swego bytu odnowi w wolności i szczęściu, jako przybytek prawdziwego ładu i rzeczywistej pomyślności”.

Nosząc w duszy te nadzieje i zapowiedzi, zasyłamy Wam od grobu św. Jadwigi i błogosławionego Czesława serdeczne, pasterskie przeżegnanie w imię Ojca, Syna i Ducha świętego. Amen.

Zob. Nasz Dziennik

 

Niepozorny kościół, w którym ukryto skarb cz. I

arch. Jakub Turbasa

 

Podróżując po nowych miejscach, a także przemierzając dobrze znane szlaki, często nieporuszeni mijamy pozornie niczym niewyróżniające się na tle innych budynki.

Nieświadomi ich wnętrza przechodzimy obok. Bywa jednak, że pod "zwykłą", typową fasadą skrywają one piękne historie, oryginalne detale, a czasem nawet wybitne dzieła sztuki.

Taka architektura nie dominuje swoim zewnętrznym wyglądem, nie mówi "Spójrz na mnie! Podziwiaj!", lecz jest - jak wyobraża ją sobie oraz opisuje wybitny szwajcarski architekt Peter Zumthor - "oprawą oraz tłem dla przemijającego życia". Analogicznie rzecz się ma z nowym, konsekrowanym w latach 60. XX wieku kościołem w niewielkiej podkarpackiej miejscowości Lutcza.

Kryje on w sobie nieprzeciętne prace, spośród których szczególnie wyróżniają się te autorstwa znamienitego artysty Eugeniusza Muchy (1927-2012).

Historia Lutczy sięga średniowiecza, a najstarsza wzmianka o drewnianym kościele stojącym w tym miejscu wyszła spod pióra samego Jana Długosza. Dziś można w tej miejscowości podziwiać pierwszorzędny zabytek architektury drewnianej - modrzewiowy kościół Wniebowzięcia Najświętszej Dziewicy Maryi, którego początki sięgają XV wieku.

Co zrozumiałe, to jemu fachowa literatura oraz przewodniki turystyczne poświęcają najwięcej miejsca. Niemniej warto wspomnieć, że niedaleko, w centralnej części wsi, postawiony został nowy, niewyróżniający się na tle podobnych pod względem wielkości obiektów sakralnych kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa. Powstawał w systemie gospodarczym - dzięki pracy i ofiarności mieszkańców wsi.

Na stromym zboczu stanęła klasyczna bryła białego kościoła, zwieńczona typowym, krytym czerwoną dachówką dwuspadowym dachem oraz prostą dzwonnicą. Jest to przykład solidnej, archetypicznej formy kościoła w polskim krajobrazie - dzieło architekta rzeszowskiego Stanisława Ćwiżewicza.

Projektant w interesujący sposób wpisał nowy obiekt w teren o dużym nachyleniu. Nie zlokalizował wejścia do świątyni od strony zbocza, co wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka rozwiązaniem optymalnym, lecz od strony pięknej panoramy rozpościerającej się aż po horyzont.

Tak więc, by dostać się do wnętrza domu modlitwy, należy podążać krok po kroku po schodach prowadzących w kierunku głównych drzwi, powoli odrywając się od naturalnego poziomu gruntu. Pozwoli to symbolicznie stopniowo odłączać się od tego, co ziemskie. To przestrzeń jeszcze nie sacrum, ale już nie profanum.

Zmierzając tym szlakiem do głównego wejścia, można również głębiej doświadczyć piękna rozciągającej się panoramy oraz otaczającej przyrody. W pewnym sensie kontemplacja natury stała się swoistą stacją na drodze do właściwej strefy sacrum.

Pomiędzy drzwiami wejściowymi do kościoła a nawą główną zaprojektowana została przestrzeń kruchty. Jej ściany zdobią nieszablonowe polichromie autorstwa Eugeniusza Muchy. U źródeł swego istnienia kruchta, począwszy już od architektury wczesnochrześcijańskiej (wtenczas w formie narteksu), przeznaczona była dla katechumenów oraz pokutników - osób jeszcze niegotowych, by wstąpić do właściwej przestrzeni sprawowania Eucharystii.

Mucha był świadomy pierwotnego znaczenia tego miejsca, stąd też jego dzieło nawiązuje zadziwiający dialog z wiernymi. Polichromie w tej strefie są osobliwym zaproszeniem do "winnicy Pańskiej".

Na ścianie pojawia się cytat z Ewangelii wg św. Mateusza o gospodarzu, który poszedł nająć robotników (Mt 20,01), a zaraz dalej zachęta: "Idźcie i wy do Mej winnicy" (Mt 20,4).

Zaskakująca jest ta "winnica Muchy" - piękna, pełna dorodnych owoców, z dwiema postaciami na pierwszym planie - ukrzyżowanym świętym Piotrem oraz Jezusem Chrystusem podtrzymywanym dłońmi Ojca Niebieskiego. Z Chrystusowego boku wypływają krew i woda w postaci kiści dojrzałych winogron.

Bolesna rana obrazująca Boże Miłosierdzie przedstawiona jest jako słodki owoc, jak gdyby Mucha nieliteralnie nadal cytował Ewangelię: "Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie" (Mt 11,30). Wokół przybitych nóg św. Piotra unoszą się aniołowie, zaś pod głową "rybaka ludzi" umieszczono sieci wypełnione złowionymi rybami o ludzkich twarzach.

Dodatkowego, symbolicznego znaczenia, zakorzenionego w tradycji, dostarcza fakt, że krzyże - zarówno Jezusa, jak i św. Piotra - "wyrastają" z dwóch kropielnic przywodzących na myśl chrzest święty i obmycie z grzechów. Eugeniusz Mucha w finezyjny sposób, osobliwym językiem artystycznym, stara się przybliżać prawdy zaczerpnięte z Pisma Świętego, a zarazem zachęca, by przekroczyć próg i "wejść do Jego winnicy".

Kruchta jest jednak namiastką i przedsionkiem tego, co znajduje się we wnętrzu. Z zewnątrz prosta, biała bryła domu modlitwy w środku emanuje barwami. Po przekroczeniu wejścia do nawy głównej przed wiernymi rozpościera się klasyczne trójnawowe wnętrze kościoła, za którego projekt oraz aranżację odpowiadało kilku artystów i rzemieślników. Największy wpływ na wnętrze wywarł Mucha (przy współpracy z J. Jończykiem oraz W. Urbanowiczem), w głównej mierze odpowiadający za ozdobę ścian polichromiami.

 

O piękno dla Pana Jezusa w lipcu troszczyli się:

 

Kościół parafialny

 

3 VII: 926, 931, 942, 944, 953.

8 VII: 960, 961, 964, 965, 966, 969, 976, 979.

10 VII: 976, 979.

15 VII: 2, 5, 8, 9a, 10, 11, 16, 17.

17 VII: 2, 8, 9a, 11, 16, 17.

22 VII: 18, 19, 22, 24, 26, 29, 32.

24 VII19, 26, 29, 31.

29 VII: 36, 37, 38, 39, 40, 41, 43.

31 VII: 36, 38, 39, 40, 41, 43.

5 VIII: 45, 55, 63, 64, 68, 74, 79.

 

Kościół zabytkowy

 

8 VII – 448 i 449. 15 VII –440 i 444. 22 VII – 438 i 439. 29 VII – 433 i 436. 5 VIII – 429 i 431.

 

O piękno dla Jezusa w sierpniu prosimy

 

w kościele parafialnym:

 

12 i 14 VIII: rodziny dzieci, które w tym roku przystąpiły do Pierwszej Komunii Świętej.

19 i 21 VIII: 84 Pietrasz, 87 Gosztyła, 92 Szurlej, 95 Janusz, 96 Janusz, 97 Nowakowski, 98 Stopka, 99 Nowakowski.

26 i 28 VIII: 100 Ślęczka, 103a Szurlej, 103 Szurlej, 104 Lenart, 105 Krzysik, 106 Pietrasz, 110 Skórski, 114 Turoń.

2 i 4 IX: 119 Pilch, 120 Turoń, 121 Janik, 124 Dziki, 125 Pitera, 130 Turoń, 131 Pączek, 133 Misiur, 138 Misiur.

 

w kościele zabytkowym:

 

12 VIII – 426 Szaro i 425 Nowak, 19 VIII – 337 Hajduk i Tyczewski, 26 VIII – 337 Koza i Bieryło, 2 IX – 341 Wesołowski i 352 Gorzynik.