Nasz Dziennik/ Wróćmy do kościołów: O kulcie katolickim w czasach próby [kard. Robert Sarah tłum. Agnieszka Kuryś]  

W magazynie "Wróćmy do kościołów" znajdujemy pierwszą część listu kard. Roberta Saraha, prefekta Kongregacji do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, na temat sprawowania kultu religijnego w czasie pandemii Covid-19. Kardynał dziękuje wszystkim kapłanom, którzy w niebezpiecznym czasie dbali o możliwość uczestniczenia wiernych w Mszach św, chociażby za pośrednictwem mediów i wyjaśnia prawdziwe znaczenie kultu oddawanego Bogu. Przeczytamy także o autonomii życia duchowego względem praw nakazanych przez władzę świecką - Kult ten jest rzeczywistością duchową, nad którą władza doczesna nie ma żadnej władzy. Kult ten trwa wszędzie tam, gdzie odprawiana jest Msza Święta, nawet bez udziału zgromadzonego ludu. Do władz cywilnych należy natomiast zakazanie zgromadzeń, które byłyby niebezpieczne dla dobra wspólnego ze względu na sytuację sanitarną. Hierarcha przestrzega jednak przed uczestnictwem w internetowym transmisjach gdy nie ma już takiej konieczności i zachęca byśmy przypomnieli sobie o sakralnym charakterze naszych świątyń i wartości Niedzieli jako Dnia Pańskiego, wolnego od pracy i nie skoncentrowanego na rozrywkach doczesnych.

 

Kard. Sarah: teraz bardziej potrzeba kapłanów niż psychologów

Epidemia koronawirusa przypomniała Kościołowi o jego podstawowym zadaniu, jakim jest głoszenie wiary, słów życia wiecznego, które jako jedyne mogą pomóc światu zmierzyć się z rzeczywistością śmierci. Pisze o tym kard. Robert Sarah na łamach francuskiego dziennika Le Figaro.

Prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego odnosi się do wydarzeń ostatnich tygodni, kiedy świat stanął bezbronny wobec grozy śmierci, a domy starców stały się areną dramatycznych wydarzeń. Zarówno bowiem we Francji, jak i we Włoszech masowo i w osamotnieniu umierali ich podopieczni. Zamiast przygotować ich na prawdopodobną śmierć, z godnością i w nadziei na życie wieczne, odmówiono im kontaktu z kapłanem i krewnymi, aby za wszelką cenę chronić ich doczesne istnienie.

Zdaniem kard. Saraha pokazało to, że zarówno państwo, które w przeciwieństwie do poprzednich epidemii, w pełni przejęło pieczę nad chorymi i umierającymi, jak i nowoczesne społeczeństwo nie radzą sobie z tajemnicą śmierci. Współczesny człowiek stara się od niej uciec, ignoruje ją, a tymczasem podczas tej epidemii stanęła ona przed nim w pełnej grozie. Kard. Sarah przypomina, że w obliczu śmierci wszystkie ludzkie słowa okazują się bezradne. Pomóc może jedynie nadzieja na życie wieczne. Któż jednak z ludzi odważy się ją głosić? Tylko słowa objawione nam przez Boga pozwalają wierzyć w życie bez końca i na ich głoszeniu polega dziś główne zadanie Kościoła - pisze szef watykańskiej dykasterii.

Zauważa zarazem, że Kościół powinien się zmienić, aby mógł pełnić to zadanie. Nie może się bać szokować i iść pod prąd. Musi pamiętać, że jego jedyną racją bytu jest głoszenie zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Kard. Sarah przewiduje, że współczesny człowiek wyjdzie poraniony z tej epidemii. Będzie szukał pomocy u psychologów, aby poradzić sobie ze świadomością, że pozwolił swym najbliższym umierać w osamotnieniu. Ale jeszcze bardziej będzie potrzebował kapłanów, aby go nauczyli modlitwy i nadziei. Kryzys ten pokazał bowiem, że nasze społeczeństwa, często nie wiedząc o tym, doznają głębokich cierpień natury duchowej. Nie potrafią nadać sensu cierpieniu, swej skończoności i śmierci.

Krzysztof Bronk/vaticannews / Watykan

 

Nasz Dziennik: Odważna decyzja Budapesztu [Ks. prof. Paweł Bortkiewicz]  

"Media informują, że parlament węgierski przyjął we wtorek ustawę, zgodnie z którą akta stanu cywilnego muszą zawierać tylko płeć biologiczną danej osoby w momencie narodzin" – pisze ks. Bortkiewicz. „W ten sposób – czytamy dalej - władze w Budapeszcie stają w opozycji wobec rozlewającej się dzisiaj szeroko ideologii gender, parafrazującej myśl Judith Butler: „Nikt nie rodzi się mężczyzną czy kobietą, mężczyzną czy kobietą stajemy się mocą decyzji kulturowych i społecznych”. Autor chwali Węgrów „za odwagę”. „Decyzja parlamentu – pisze - będzie miała proste konsekwencje – uchroni naród węgierski przez realnym złem, natomiast narazi niewątpliwie rząd na ataki centralnych agend unijnych […]. Jest to odwaga, której trzeba życzyć polskiemu rządowi. Wypowiedzenie tzw. konwencji stambulskiej, jak i zmiana ustawy o ochronie życia poczętego będą sprawdzianem odwagi rządzących naszym państwem”.

 

Katolik wobec teorii spiskowych [ks. Sławomir Kostrzewa]  

Ks. Sławomir Kostrzewa zastanawia się, jaki powinien być stosunek katolika do tzw. teorii spiskowych. Pisze o koniecznej ostrożności w zajmowaniu się tego typu sprawami. "Nikt nie kwestionuje potrzeby uważnego przyglądania się »wielkim tego świata«. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że poruszając się na tak trudno weryfikowalnym gruncie, stracimy możliwość dotarcia do prawdy i zaczniemy mnożyć własne opinie i domniemania. I, co najgorsze, stracimy z oczu »Największego tego świata«, czyli Boga" - ostrzega kapłan.

W tekście znajdziemy świadectwa osób, które przeżyły fascynację tropieniem teorii spiskowych, a z perspektywy czasu widza jej zagrożenia. "Nadmierne zainteresowanie intrygami tego świata może nie tylko odebrać pokój serca, ale stworzyć w człowieku wykrzywioną wizję świata, w której nie będzie miejsca na dobro i piękno. Trwanie w tego rodzaju wizjach niszczy zdolność do widzenia dobra i prawdy w świecie i ludziach, czyni niezdolnym do oddzielania faktów od opinii, nakręca spiralę podejrzeń, obsesji i sekciarskich zachowań. To klasyczna przestrzeń działania dla demonów podejrzliwości, nieufności, zwodzenia i kłamstwa" - przekonuje ks. Kostrzewa i przypomina, że "pokusa posiadania tajemnej wiedzy stała się zarzewiem grzechu pierworodnego".

 

Nasz Dziennik: Spisek przeciwko życiu [Urszula Wróbel]  

„Pod pozorem walki z pandemią rozpoczęto światową ofensywę na rzecz aborcji i ograniczenia liczby ludności na świecie” – alarmuje na pierwszej stronie „Nasz Dziennik”.

„Liberalny rząd premiera Kanady Justina Trudeau domaga się dostępu do aborcji w krajach całego świata – czytamy - Czyni to w ramach „walki z epidemią koronawirusa”. Co jeszcze bardziej wstrząsające, dla tej inicjatywy zdobył poparcie 58 państw. Kanada zobowiązała się do 2030 r. przeznaczyć 7,1 mld USD na sfinansowanie i promowanie aborcji w świecie”. Jej premier – informuje gazeta – może liczyć na przychylność ONZ i Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Jego oświadczenie zostało podpisane przez ministrów: Argentyny, Australii, Albanii, Belgii, Boliwii, Bośni i Hercegowiny, Cabo Verde, Kanady, Cypru, Czech, Danii, Finlandii, Fidżi, Francji, Niemiec, Grecji, Gwinei, Włoch, Łotwy, Libanu, Liberii, Luksemburga, Madagaskaru, Czarnogóry, Holandii, Macedonii Północnej, Namibii, Nowej Zelandii, Norwegii, Portugalii, Rumunii, Serbii, Republiki Południowej Afryki, Hiszpanii, Szwecji, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

Wsparły je także władze: Armenii, Austrii, Bułgarii, Kostaryki, Chorwacji, Ekwadoru, Estonii, Gruzji, Irlandii, Islandii, Japonii, Liechtensteinu, Litwy, Meksyku, Mołdawii, Peru, Republiki Korei, Słowenii, Tunezji, Ukrainy i Urugwaju.

Kard. Sarah: Msza nie może stać się spektaklem telewizyjnym  

Msza nie może stać się spektaklem telewizyjnym – przestrzegł prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah na portalu internetowym włoskiego dziennika „Il Foglio”. Uznając oczywistą użyteczność transmisji Mszy w czasie pandemii, hierarcha wezwał do unikania pułapek z tym związanych.

Gwinejski kardynał podkreślił, że żadna władza świecka nie może zawiesić publicznego sprawowania kultu i nie ma nad nim kontroli. Przyznał, że zwrócenie się przez nią do chrześcijan z prośbą o powstrzymanie się od gromadzenia się przez określony i krótki czas było „uprawnione”. Niedopuszczalne jest jednak to, że politycy pozwalają sobie na ocenianie kultu jako sprawy pilnej lub nie i zabraniają otwierania kościołów.

Jednocześnie prefekt kongregacji liturgicznej wyjaśnił, że nieprawdą jest, jakoby kult publiczny został zwieszony na czas społecznej izolacji. Za każdym razem bowiem, kiedy kapłan odprawia Mszę, nawet gdy jest sam, „sprawuje publiczny i oficjalny kult Kościoła w jedności ze swą Głową, Chrystusem i w imieniu całego Ciała” Kościoła, a więc wszystkich wiernych.

Dziękując pracującym przy transmisjach Mszy, kard. Sarah wskazał jednak, że „obraz wirtualny nie zastępuje obecności fizycznej” – zgodnie z papieską przestrogą przed pokusą wiary wirtualnej, o której Franciszek mówił 17 kwietnia. Mnożenie transmisji może akcentować „logikę spektaklu” i „poszukiwanie ludzkich emocji”, widoczne już w niektórych kościołach.

Afrykański purpurat skrytykował też próby uczynienia liturgii „przyjacielskimi i atrakcyjnymi” oraz wykorzystywania jej do działań edukacyjnych. Kapłan bowiem jest „narzędziem umożliwiającym zobaczenie Chrystusa” i „nie powinien szukać sympatii zgromadzenia stając przed nim jako główny interlokutor”. Dzięki społecznej izolacji księża pozbawieni parafian mogli sobie uświadomić, że „odprawianie Mszy jest skierowane do Boga Trójjedynego”. Doświadczyli „kultu Bożego majestatu” - zauważył prefekt kongregacji.

Podkreślił, że celem kultu nie jest „zdobycie telewidzów za pomocą kamery”, lecz jest on ukierunkowany na Boga. Dlatego w dłuższej perspektywie czasowej Msze telewizyjne mogą „szkodzić duchowemu zdrowiu” kapłana, który „zamiast patrzeć na Boga, patrzy i mówi do bożka”, jakim jest kamera. Kardynał przestrzegł też przed „logiką skuteczności”, związaną z korzystaniem z internetu. Publikowane w nim treści oceniane są pod kątem ilości osób, które je obejrzały, podczas gdy kultowi liturgicznemu „obca jest taka skala wartości”.

Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego zwrócił też uwagę, że w czasie pandemii „Bóg daje nam łaskę poczucia, jak bardzo brakuje nam naszych kościołów”. Postawił pytanie, czy nie nadszedł czas, by zakazać odbywania w nich „świeckich wydarzeń”. Zauważył, że bazylika św. Piotra w Rzymie, tak jak „prawie wszystkie nasze katedry”, będące żywy wyrazem wiary naszych przodków, stały się „wielkimi muzeami, deptanymi i profanowanymi na naszych oczach przez rzesze turystów, często pozbawionych szacunku do miejsc świętych. Podobnie niedziela została - według niego - sprofanowana, gdyż uczyniliśmy ją dniem pracy i świeckich przyjemności.

pb (KAI/cath.ch) / Rzym